niedziela, 7 kwietnia 2013

Znów kołacze Śmierć.

Do mych drzwi znów kołacze Śmierć.
Ciernistą kołatka puka.
Czeka na odpowiedź.
Śmierć - czai się, puka w okna, drzwi.
Zagląda przez szyby.
Szuka mnie.
Trochę złej i dobrej osoby.
Młodej dziewczynki.
Czai się - puka, zagląda.
Chowam się.
Kiedyś mnie odnajdzie.
Nieproszona wejdzie do domu.
Zabierze me życie, zostawi ciało.
Bezlitośnie zrobi to tak, by wyglądało to na morderstwo.
Jej zapach - duszący odór wchodzi do domu.
Przedostaje się przez okna.
Z odorem ona - Śmierć.
Skrzypnęły drzwi.
Otworzyły się okna.
Trzask - pękające szkło.
Weszła, jest w środku.
Szuka mnie, znajduje.
Owija chłodnym oddechem.
Upiorna, blada twarz.
Upiorne, duże oczy.
Szkaradne, chude ciało.
Moja twarz, oczy i ciało.
Ból, trzask.
Już mnie nie ma.
Ja już nie wrócę.
Skrzypiące drzwi, zamknięte okna.
Ciche, odchodzące kroki.



Tekst bardzo świeży, pisany dzisiaj ; ) Jakoś nie mam weny, jakoś nie wiem co i jak pisać. ; ) 

5 komentarzy:

  1. straszny trochę ten twój blog :O

    wpadnij ' mons-monss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. nie masz weny? dla mnie to jest świetne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet gdy nie masz weny wychodzą Ci świetne teksty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobry tekst ...
    Na pewno tu jeszcze zajrzę ...

    OdpowiedzUsuń